W poszukiwaniu perfekcyjnej metody

SpóźnionyNaŚniadanie 

Stres. Generalnie potrzebny dopełniacz życia, który potrafi sprawić cuda. Zbyt mocno zszarpane nerwy mogą prowadzić do swego rodzaju zmęczenia życiem. I niech uciszą się ci, którzy potrafią mimo to mówić „nie wolno się stresować”. Za późno na to. A jak się nie dziwić? Przechodziliście kiedyś przez miasto? Stres można dostrzec na każdym kroku: każdy trąbi, stoi w zakorkowanych ulicach. Każdy się irytuje, bo lato niby fajna sprawa, ale nie kiedy jest się w miejskiej puszce zagłady, która temperaturą przypomina istną patelnię. A nie zapominajmy o pracy, szkole, studiach, szczególnie sesji. Ciężko być istną oazą spokoju! Więc co zrobić, by się aż tak nie stresować? Zapraszam byśmy wspólnymi siłami odkryli, co tak naprawdę pomaga!

W poszukiwaniu perfekcyjnej metody

 

Ćwicz, ćwicz!

 

 

 

Nie od dziś wiadomo, że bycie fit to zachowanie modne, godne i podobno eliminujące stres. Utrzymywanie swojego ciała w dobrej kondycji jest ważne według badań ktosia i każdy z nas powinien oswoić się z tą myślą i wziąć swoją kondycję w obroty. Jednak nie oszukując to nie jest łatwe i przyjemne. Nawet na samym starcie, a jeszcze ten pot? Kto stworzył ludzkie ciało powinien się dobrze zastanowić, czy aby na pewno praca nad sobą by czuć się lepiej powinna być tak paskudnie mokra. Przecież ja nawet nie lubię biegać. Słyszałem, że pierwsze 3 miesiące katorgi sprawiają, że koniec końców pokochamy owe pocenie się… Tylko powiedzcie mi czy to jest warte tych 3 miesięcy?

 

 

 

 

 

 

 

W takim razie medytacja?

 

 

 

Mimo tego, że jest stara jak świat, a jednak o medytacji się nie zapomniało to chyba działa prawda? Podobno też jest łatwo i nie ma minimalnego miernika, który sprawia że to zaczyna sprawiać przyjemność. Ćwiczyć mogą wszyscy- od dzieci po osoby w podeszłym wieku. Bez uszczerbków na zdrowiu.

 

Brzmi tak łatwo. Teoria sugeruje, że można to robić wszędzie zawsze i przynajmniej 10 minut dziennie (a kto by bronił nawet całego dnia tak długo jak poczujesz wewnętrzny spokój), by dała faktycznie pożądany efekt. To brzmi za dobrze jak na tak ważną rzecz, jaką jest zwalczenie stresu. Czyli co - siadam w wygodnej pozycji, ha, nawet komfortowej (bez zakładania nóg na sufit, ale co kto lubi). Zaczyna się robić gorzej, kiedy okazuje się, że 10- nie nawet 7... Co ja mówię- 5 minut! Dosłownie 5! To za wiele. Zadanie jest proste: siedź i nie myśl. Nie myśl o niczym. O tym praniu, które masz zrobić też nie. Ani o tym bardzo ważnym emailu od szefa. Spokój skup się na oddechu. Raz... dwa... trzy... Myśl o niczym. Wcale nie marnujesz czasu. To pomoże. A może nie? O boże...

 

 

 

 

 

 

Zródło: https://lh3.googleusercontent.com/proxy/GK9wsmf6b79FY6rFZMdRc2YyHD-MPsxS0GOAwTbE6WHmiIdy8LR0rx4KxtYfMWjTvCzz2fu3V9FtHImBwAzseNsboEDtw9f3UAcAZn6jcKEDAcm1icu-YxagKxXN3wivh9CFclxu=w1920-h966

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To może Bóg pomoże?

 

 

 

Modlitwy tak naprawdę nie dużo różnią się od medytacji. Idea modlitwy i medytacji są zbieżne, więc co ci szkodzi spróbować tego jeśli liczenie oddechu, bądź skupienie się na odczuciach z ciała to stanowczo za dużo?

 

 

 

 

 

 

Zródło: https://lh5.googleusercontent.com/proxy/UKond174oYYGG-iRb6RVMyTmwAJ6JPNWCjmatW-ILNTckXhmzelRgXO5nKmFQ9tL-8ezBPlxsCpTIx2Sx_T_IBT5-Nou9WRDvSff1Z5p-wUaFEj6mEbU3kpaMSt1Xsc7NlpXnC8ClXYU=w1920-h966

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak nie myślą to zapachem?

 

 

 

W internecie roi się od porad sugerujących, że to wszystko zależy od atmosfery -
o tak, atmosfery. Odpal kadzidła. Jak ktoś ma wannę to kąpiel w wannie (raczej wygra z każdą inna tu poradą). I nie wolno zapomnieć o świecach. Zgaś światło i zrelaksuj się. Wyłącz telefon! Tylko ty i przyjemna muzyka- jeszcze coś musi działać na słuch. Po prostu się połóż, dasz radę… Prawda? Co w tym genialnym scenariuszu na dobry wieczór mogło pójść nie tak?

 

Trzymajmy się łóżka. Bo leżysz. No właśnie. Szlafrok niekoniecznie jest tu potrzebny ale hej, kim jestem by ci bronić? To co poszło nie tak? Za ciepło? za zimno? Niewygodnie - trzeba się obrócić, zapach już irytuje i jeszcze ta muzyka - kto to puścił?! To ma być relaksujące? Już prędzej bym sobie młotkiem przywalił - szybciej usnę.

 

 

 

 

 

 

 

 

Zródło: https://lh3.googleusercontent.com/proxy/PmP5ToihgW5L16FgAjZeN0IeZzEG-X77XW27MAu_TaoFkX7sYH4U0JH02dCTmIMNnzaoQtxwo8GMiGXzpk-b7_zQTu_CJnOScJ1LTswJIkWSbWyKiX9wQ20wc_wfPxidGgRA=w1920-h966

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Znajomi pomogą!

 

 

 

Na myśl od razu przychodzą posty o tym jak socjalizowanie się pomaga - przecież zawsze się możesz komuś wyżalić, nie? Tak jak mówią - wyjdź do kogoś, powiedz mu zapijcie smutki czy coś? Szkoda, że alkohol to pieniądze, a o innych używkach już nie wspomnę - papierosy to zło. I nie modne w dodatku. No i jak wypłaczesz się komuś w ramię? Ale dorosłe. Nie wydaje mi się, by ktoś inny chciał i znał odpowiedź na twoje zmartwienia. Mają dokładnie to samo w głowie.